Od kiedy schrupałam pierwszą w życiu sajgonkę, pokochałam kuchnię azjatycką uczuciem głębokim i namiętnym.
Azja wielki kontynent powiecie, ale nie mogłabym (przynajmniej biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia kulinarne), zdecydować się na wybór tylko tej jednej kuchni. Wietnamska, indyjska, tajska, chińska…wszystkie uwielbiam równie mocno ze względu na wyraziste smaki i szeroki wachlarz przypraw.
O Haosie słyszałam już wcześniej, głównie dobre a nawet pełne zachwytu opinie. Planowałam zajrzeć tam w najbliższym czasie, ale do tej pory jakoś nie było mi po drodze.
Dlatego też, bardzo ucieszyłam się, gdy zobaczyłam ten lokal na liście trójmiejskich restauracji biorących udział w fetsiwalu Restaurant Week.
Poszłam, zjadałam, wytoczyłam się (dokładnie tak) i dzisiaj mam dla Was relację.
Zapraszam:)

W ramach festiwalu, standardowo, mamy do wyboru dwa rodzaje menu.

Menu I
Przystawka: Chrupiące wontony z wieprzowiną i krewetkami

Cienkie, bardzo chrupiące ciasto przyjemnie kruszyło się w ustach. Soczyste, aromatyczne nadzienie. Słodko – ostry sos.
Zestaw idealny:) Polecam – jedne z najlepiej przyrządzonych wontonów jakie miałam okazję spróbować.

Danie główne: Kurczak ze szpinakiem i ryżem jaśminowym

Kawałki kurczaka zanurzone w gęstym szpinakowym sosie. Mocny posmak kurkumy, curry i trawy cytrynowej. Do tego w osobnej miseczce podany został ryż jaśminowy. Bardzo intensywny, wyrazisty smak. Dla mnie idealne połączenie, ale jeśli nie przepadacie za kuchnia indyjską – może Wam nie przypaść do gustu. Tutaj przyprawy grają główna rolę, poszczególne aromaty są intensywne i silnie wyczuwalne.
Jeśli preferujecie delikatne potrawy –  może być dla was zbyt intensywne doznanie.
Z drugiej strony – zawsze warto spróbować czegoś nowego, czyż nie?
P.S.
Baaardzo sycące, nie udało się zjeść do końca.

Deser (taki sam w obu zestawach menu): Ananas w tempurze z miodem i czekoladą

Soczysty, świeży ananas smażony w cieście na głębokim oleju. Słodki, chrupiący i niestety baaardzo ciężki. 
Po sycącym głównym daniu, była to prawdziwa bomba kaloryczna. 
Szkoda, bo sam deser wyjątkowo dobry, bez tłuszczu, ale w takim zestawieniu już po pierwszym krążku mój żołądek spasował.
Pierwotnie w tym menu miały być lody z zielonej herbaty (i to byłby idealny wybór <3), ale niestety zostaliśmy poinformowani, że deser w obu wariantach będzie taki sam (ananas), bo lodów nie ma.
Zimny, orzeźwiający deser dodałby lekkości i nie spowodował uczucia przesytu i ciężkości co niestety miało miejsce z ananasem.
Mam nadzieję, że brak lodów to tylko przejściowa sytuacja i będą one podawane do festiwalowych zestawów.


Menu II
Przystawka: Sajgonki z tofu i świeżymi warzywami

Świeże (nie smażone) sajgonki ze świeżymi warzywami i podsmażonym tofu. Przyjemna, delikatna i chrupiąca przystawka.
Dość sycąca, ale przy tym lekkostrawna.
Dobry wybór na początek, chociaż porcja spora:)

Danie główne: Tofu chilli z ryżem basmanti.
Mój faworyt – chrupiące warzywa, dobrze wysmażone tofu, wyraźny posmak sosu hoisin. Danie pikantne, bardzo – szczęśliwie podawane z obojętnym w smaku ryżem, który łagodził ostrość dania.
Chrupiące a zarazem miękkie warzywa podane z wyrazistym w smaku tofu. Całość dobrze doprawiona, pomimo mocno pikantnego akcentu, można było wyczuć poszczególne składniki dania. Ideał.
Podobnie jak w poprzednim zestawie – porcja spora, pomimo wielkich chęci, nie dałam rady zjeść w całości.
P.S
Ważne – chili było ostre, ale nie na tyle, żeby zapiekło dwa razy ;> #ifyouknowwhatimean

Podsumowanie:
Haos polecam przede wszystkim tym z Was, którzy lubią czuć smak potraw – tutaj przyprawy dodaje się na bogato – podkręcają smak, są mocno wyczuwalne, ale pomimo to dobrze wyważone – nie zdominowały smaku warzyw czy mięsa, a jedynie wyraźnie go zaakcentowały.
Porcje spore, dla mnie zdecydowanie za duże – jadłam z łakomstwa pomimo protestów żołądka.
Minus – ciężkostrawny deser, kompletnie mi nie pasował. Moim zdaniem lepiej byłoby całkowicie z niego zrezygnować lub  w obu zestawach zamienić na wspomniane wcześniej lody z zielonej herbaty.
Taki drobiazg a byłoby idealnie:)

EDIT:

Otrzymałam informację z restauracji, że w drugim zestawie są lody, ich brak wynikał z przejściowych problemów z dostawcą #yay 🙂