Za dwa dni rusza kolejna edycja Festiwalu Najlepszych Restauracji – Restaurant Week.
Jako ambasador mam przyjemność testować menu festiwalowe, w kilku trójmiejskich restauracjach.
Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam jedną z nich – Symfonię Smaków.

Restauracja mieści się w Hotelu Opera, zaledwie kilka kroków od Opery Leśnej.
Wnętrza są bardzo przytulne – sala restauracyjna posiada przeszklony sufit – idealne miejsce na romantyczne kolacje we dwoje (#ifyouknowwhatimean ;>).
W ramach festiwalu, do wyboru mamy dwa rodzaje menu.

Menu I:
Przystawka:
Raki w maśle, chilli, wino, natka pietruszki, masło, pieczywo.
Wiecie, że do owoców morza mam długie zęby i raczej ich unikam, ale jak restauracja komponuje z nich dania popisowe, nie odmawiam.
Dlatego też lokal wybrałam przekornie – chciałam sprawdzić jak szef kuchni poradzi sobie z przygotowaniem raków.
Jadłam je wcześniej dwukrotnie i zachwytu nie było.
Jak wyszło?
Wyjątkowo dobrze 🙂 Mięso było delikatne, dobrze doprawione i akceptowanie ostre a przy tym bardzo aromatyczne.
Raki podane zostały ze świeżą, chrupiącą bagietką, którą można było wyjadać sos z naczynia.
Wyraźnie zaakcentowany smak z mocnym aromatem czosnku i chilli zdobył moje znerdziałe serduszko i zadowolił wymagający aczkolwiek delikatny żołądek. Pomimo sporej dawki ostrości, całość była lekko strawna i przyjemnie rozgrzewająca.

Danie główne:
Comber z królika, foundant, zielony pieprz, śmietana, chips

Mięso z królika delikatne, soczyste, dobrze przyprawione, zawinięte w boczek – smaczne, ale jak dla mnie boczek był zbyt słony. Za dużo warstw sprawiło, że ta najbardziej zewnętrzna była przyjemnie chrupiąca, ale już te bliżej mięsa – bardziej zaparzone niż przypieczone.
Trochę cieniej i byłoby super.
Miękkie warzywa przyjemnie rozpływały się w ustach, chociaż jeden z ziemniaków był częściowo niedogotowany – mały minus.
Kremowy sos, kontrastujący z chrupiącym chipsem zgrabnie dopełniał całości, ale był odrobinę za mało wyrazisty.
Wyszło dobrze, ale do zachwytu trochę zabrakło. Przystawka dalej na pierwszym miejscu:)

Deser
Szarlotka, mus z jabłek, kasza manna, lody
Kiedyś ktoś mądry powiedział, że je się oczami.
Zastanawiałam się czy deseru nie skomponował ktoś inny, bo wizualnie odbiegał od poprzednich dań. Sami zresztą oceńcie:)
Skupiając się na smaku: jabłko dobrze upieczone, miękkie i aromatyczne ułożone na kruchym maślanym ciastku – moim zdaniem zbyt twardym  –  nie dało się widelcem ukroić kawałka. Lody przyjemnie orzeźwiające, dopełniały smak deseru. Całość przyjemna, ale nie zachwyciła. Do przystawki wciąż daleko;)


 Menu II
Przystawka
Krem z dyni chips z parmezanu / pestki dyni
Rozgrzewająca, kremowa zupa z dyni z przyjemnie chrupiącym chipsem z parmezanu i pestkami dyni. przystawka gatunku łagodnych, dla mnie odrobinę za słodka, ale spodoba się tym którzy lubią delikatne smaki.

Danie główne
Filet z pstrąga, czarna soczewica, piana cytrynowa, brukselka
Mówiłam już, że raki zajmują pierwsze miejsce na symfoniowym podium smaków?
Tak? Wspominałam?;>
Pstrąg jest tuż za nimi <3 Zasłużone, mocne drugie miejsce.
Delikatna ryba, mięso rozpływające się w ustach, dobrze doprawione. Dodatek piany cytrynowej nadaje potrawie wyrazistości a soczewica dopełnia całości. Lekko, przyjemnie, po prostu smacznie.

Deser
Sernik z musem mascarpone, czekolada, gąbka
Bardzo dobry deser, puszysty mascarpone, intensywnie kakaowo – budyniowy sos, lekka biszkoptowa gąbka. Słodko, ale nie za bardzo, subtelnie i miło.
Wygląda nieźle prawda?
Gdyby deser debiutował solo, powiedziałabym, że jest bliski ideału.
Jednak jako zwieńczenie trzydaniowej kolacji z rybą nie wypada korzystnie. Po obfitej przystawce, lekkim daniu głównym, deser w tym zestawieniu powinien stanowić zgrabne wykończenie, dopełniające gamę smaków. Pomimo delikatnej formy mascarpone, słodka czekolada na koniec sprawiła, że kolacja zakończyła się dość ciężko. Moim zdaniem do ryby pasują subtelne cytrusowe nuty, bardziej orzeźwiające niż słodkie.
Po serniku poczułam się dość ciężko, szkoda, bo reszta menu była nieźle skomponowana.

Podsumowanie:
Jestem pozytywnie zaskoczona przystawką z raków (wspominałam już o tym ? ;>) i wróciłabym tam tylko dla tego dania.
Warto także spróbować ryby – świeża i dobrze przyprawiona.
Królik – bardzo sycący, przypadnie Wam do gustu, zwłaszcza jeśli nigdy wcześniej nie jedliście tego mięsa – polecam spróbować.
Menu dobrze skomponowane, ale moim zdaniem nie do końca przemyślane – mam na myśli głównie dobór zbyt ciężkich deserów do obu zestawów menu.
Dodatkowo odległość od centrum może być problemem dla wszystkich nie zmotoryzowanych – od najbliższego przystanku  trzeba przejść ponad 15 minut pod górkę. Chyba, że planujecie wcześniej dłuższy spacer – wówczas kolacja w Symfonii będzie dobrym pomysłem:).
Całość oceniam na mocną 4kę, może nawet z małym plusem. 🙂