Zdecydowanie najbardziej popularnym jedzeniem podczas karnawału są pączki.
W Europie, w zależności od kraju, różnią się one smakiem, ale sposób przygotowywania jest niezmiennie taki sam – puchate drożdżowe ciasto jest smażone na głębokim oleju i wypełniane słodkim nadzieniem. 

Nie inaczej jest w Portugalii.
Najpopularniejsze pączki to Bolas de Berlim (te najprawdziwsze, tradycyjne i jedyne z swoim rodzaju podobno można kupić tylko tutaj), wypełnione  kremem budyniowym i obtoczone cukrem z dużą ilością cynamonu. Tradycyjnie serwuje się je tylko na ciepło.

Wahałam się, czy w ramach Tłustego Tygodnia nie wybrać właśnie Bolas, ale jest inny przepis, który wykradł moje serce i wprowadził w stan błogości wybredny żołądek.
Kilka miesięcy temu, znalazłam przepis na portugalskie faworki z pomarańczą – tzw Coscorões. Wypróbowałam  i obiecałam sobie, że będę go powtarzać przynajmniej kilka razy w roku <3.
Coscorões bardzo przypominają nasze tradycyjne faworki (mówimy o tych prawdziwych, kruchych i cienkich a nie napuszonych drożdżowych paskudztwach sprzedawanych w niektórych cukierniach), ale są od nich po prostu lepsze.
Tak. Z bólem serca to przyznaję, ale jak spróbujecie to zapewniam, że podzielicie moje zdanie. Kruche, pachnące pomarańczami i nieco lżejsze od polskich chrustów.
Mimo, że Coscorões nie są tradycyjnym daniem podczas portugalskiego karnawału (są wykonywane oprócz m.in. wspomnianych wcześniej pączków), warto bliżej się im przyjrzeć. A najlepiej zjeść 🙂

Składniki:

  • 300 g mąki pszennej typ 450
  • 2 jajka L
  • świeżo wyciskany sok z 1 dużej lub 2 małych pomarańczy – ok 80 ml
  • skórka starta z jednej, dużej pomarańczy (najlepiej bio)
  • 30 g stopionej margaryny do pieczenia
  • 30 g białego cukru
  • 25 ml wódki
  • olej do smażenia – min 500 ml (zamiennie może być smalec – ok 800g)
  • pół szklanki cukru pudru + łyżeczka mielonego cynamonu do posypania

Czas: ok 60 – 70 minut (w tym 30 minut na odstanie ciasta)
Składniki na ok 40 – 50 sztuk (zależy od wielkości)

Hint1: do ciasta używamy soku świeżo wyciśniętego  – jest o niebo lepszy od kartonikowego, bardziej aromatyczny i intensywny w smaku. Awaryjnie można zastosować sok świeżo wyciskany sprzedawany w szklanych butelkach –  obowiązkowo z miąższem.
Hint2: sok z pomarańczy możesz zastąpić sokiem z mandarynek – również świeżo wyciskanym (ciasto będzie wówczas odrobinę bardziej słodkie)
Hint3: wódkę możesz zastąpić spirytusem, ewentualnie octem (zamiast 25 ml – 1 łyżka) – alkohol jest niezbędny, aby podczas smażenia ciasto nie nasiąkało tłuszczem. Nie polecam stosować whisky czy innych zapachowych trunków – mogą zmienić smak ciasta.
Hint4: usmażone faworki trzymamy w pokojowej temperaturze, najlepiej daleko od wilgoci (lodówka odpada) – dzięki temu dłużej zachowają kruchość.
Możesz je przechowywać w szczelnym pojemniku (najlepiej w szklanym) przez kilka dni, ale im dłużej tym będą bardziej miękkie.

Hint5: w oryginalnym przepisie, faworki posypuje się drobnym białym cukrem i cynamonem, ale dla wygody i lepszej „przyczepności”, lepiej wziąć cukier puder.

Przygotowanie:
Do miski wsyp cukier, dodaj stopioną margarynę i wymieszaj mikserem (weź końcówki do ciasta, nie do piany). Cały czas miksując, dodawaj stopniowo po jednym jajku, następnie skórkę pomarańczową, sok, wódkę i przesianą mąkę. Miksuj jeszcze przez ok 3 minuty.
Wszystkie składniki powinny dobrze się połączyć, a ciasto mieć jednolity pomarańczowy kolor. Przykryj ściereczką i odstaw na 30 minut do lodówki.

Stolnicę obficie podsyp mąką (ciasto dość mocno się klei). Przełóż ciasto, z wierzchu posyp mąką, zagnieć i w razie potrzeby dodawaj tyle mąki, aby można było je cienko rozwałkować na grubość ok 2-3 mm (grubsze będą mniej chrupiące).
Nożem potnij na prostokąty/kwadraty na środku każdego z nich robiąc dwa podłużne nacięcia.

Smaż na gorącym tłuszczu z dwóch stron na jasno brązowy kolor.
Odsącz z oleju na ręczniku papierowym, jeszcze ciepłe posyp cukrem wymieszanym z cynamonem.

Najsmaczniejsze są gdy lekko przestygną.